środa, 30 grudnia 2015

Spokojnie, to tylko 2016

Zbliżający się koniec roku sprzyja podsumowaniom. Kto co zrobił. Ile zarobił. Ile przeczytał. Lub wypił. Kto miał ciekawsze pomysły. Kto był częściej czytany. Co komu wyszło. Lub nie.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Tradycyjnie o tej porze...


  Wok� Dzieci S�owo Mamy Ed Montessori Karolowa Mama Kre Team Kreatywnym Okiem Matkopolkowo Bez nudy 360 przyg�d Bawimy my si� trzy Biesy dwa Du�kowy �wiat Dzika jab�o� Elena po polsku Co robi Robcio Jej ca�y �wiat Ca�y �wiat Karli Tymoszko Igranie z Tosi� Kawa z cukrem Laurowy �wiat Kreatywnie w domu LIttle bit life Gugusiowo Ciekawe dzieci �wiat Tomskiego Ohana On Ona i dzieciaki Mama w biegu Zakr�cony Belfer �winki 3 Uszywki Zuzinkowej mamy Mama na pe�en etat Mama Tr�jki Dzwoneczkowy raj mamy Ogarniam wszech�wiat Kreatywna mama Mama Aga Mamu�ka24 Pomieszane z popl�tanym Nasze rodzinne podr�e Nasza szko�a domowa Panna Swawolna Odkrywcy wiedzy Z motylem na d�oni Nasz przygoda diy Zabawy z Archimedesem Schwytane chwile Pomys�owe smyki My home and heart Gagatki 3 Dziecko na warsztat
Czas to strasznie dziwna rzecz. Dni ciągną się w nieskończoność, a tygodnie, miesiące, lata mijają niepostrzeżenie. Jeszcze niedawno radośnie hasaliśmy po trawie, a teraz spacerujemy w ciepłych kurtkach. Jeszcze przed chwilą rozpieszczało nas słońce, a teraz szaruga za oknem, ni to jesień, ni to zima. Teoretycznie zima, przecież mamy grudzień. A jak grudzień, to Mikołajki, Gwiazdka, choinka. Różne okołoświąteczne tradycje.

Tradycje to dla nas dość trudny temat. Jesteśmy młodą rodziną, nasze Dzieci jeszcze dobrze nie odrosły od ziemi, a w naszych domach rodzinnych prawie wszystkie tradycje są zupełnie inne. Trudno! Musimy stworzyć swoje własne tradycje i rytuały!

środa, 16 grudnia 2015

Kolor jest dla wszystkich

Kolor. Dodaje energii lub wręcz przeciwnie - uspokaja, wycisza. Ma moc lecenia smutku i przywoływania wspomnień. Potrafi dodać naszemu życiu smaczek. Kolor. Ma moc. A jeszcze większą moc ma stwarzanie. Gryzmolenie. Rysowanie. Kolorowanie.

wtorek, 15 grudnia 2015

Wieczorne sekrety Chłopca

Jesteśmy. Ostatnio stale zajęci. W matni chorób (Chłopca), wiecznie przesuwanych szczepień (Dziewczynki), zmian wyjazdów i trybu pracy (Męża mego), wizyt, badań (moich). Wpadliśmy też w zaklęty krąg "Co jutro na obiad?" i "Czy dla wszystkich już mamy prezenty pod choinkę?". Matni i kręgów jest wiele.Coś tam robimy, tworzymy, bawimy się, czytamy. Ale nie ma czasu na fotografowanie, opisywanie. Jesteśmy tu i teraz. Codziennie. W każdej minucie, w każdej chwili. 

sobota, 5 grudnia 2015

Fotorelacja z mikołajkowania

Niedawno byliśmy na zabawie mikołajowej. Pierwszej zabawie mikołajowej Chłopca i Dziewczynki. Kto ma chęć, zapraszam do obejrzenia krótkiej fotorelacji :)


poniedziałek, 30 listopada 2015

Eksperyment niejedno ma imię

Wyzwanie: Eksperymentowanie! Listopad to w "Dziecku na warsztat" miesiąc eksperymentów i doświadczeń. Chłopiec i Dziewczynka już zdążyli udowodnić, że ich żywioł to chaos. Chciałam też, aby oboje mogli w równym stopniu w nich uczestniczyć oraz eksperymentować samodzielnie. Doświadczenia są proste, każdy może je zrobić w domu, nie brudzą, nie szkodzą i nie straszą;)

czwartek, 26 listopada 2015

Sekrety prosto z serca? Są czy ich nie ma?

Nie ukrywam, że projekt 12 sekretów, to jeden z moich ulubionych projektów blogowych. Co miesiąc odkrywamy różne sekrety, starając się przy tym bawić jak najlepiej. Jako listopadowy, padł temat "sekrety z głębi serca".

środa, 25 listopada 2015

Zuzi przygody w Przygodach z Książką

Przygoda, przygoda, z książką ta przygoda. Długo zastanawiałam się, co zaprezentować Wam w ramach wpisu "Przygoda z książką". Tyle wspaniałości zostało już pokazanych, a podejrzewam, że uczestnicy projektu znów zaprezentują prawdziwe perełki!

Postanowiłam pokazać Wam serię książek, która ostatnimi czasy skradła serce moich dzieci. A mowa tu o serii "Mądra mysz".

poniedziałek, 23 listopada 2015

Jesienne bajkowanie

Jesień. A może to już początek zimy? Jest coraz chłodniej. Coraz szybciej też zapada zmrok. Chłopcu i Dziewczynce brakuje rozrywek. Szaleństw na placu zabaw, dmuchania dmuchawców, długich spacerów... Domagają się bajek, a my nieszczególnie chcemy, by całe dnie ślęczały przed telewizorem. Ale zdarza się, że robimy wyjątki. Odkopujemy wtedy w szafie prawdziwe skarby. Gasimy światło i włączamy bajki. Na ścianie!

niedziela, 22 listopada 2015

Kolorowanie wielkoformatowe

W naszym domu kolorowanki i kredki zajmują szczególne miejsce. Wszyscy kochamy kolorować. Kolorowanie jest super! Małe rączki pracują, trenując motorykę małą. Jest to też świetne ćwiczenie na koncentrację oraz cierpliwość. Nic nie wymaga tyle skupienia, co mieszczenie się w ograniczonych liniach ;) Kolorowanie też trenuje koordynację ręka-oko.

Bazgranie, malowanie, kolorowanie to też świetny sposób na relaks. Tworzenie kolorowych przestrzeni przynosi radość i rozwija artystycznie.

Ostatnio Chłopiec i Dziewczynka otrzymali kolorowankę wielkoformatową.

wtorek, 17 listopada 2015

Badania profilaktyczne...

Co roku, w okolicy swoich urodzin, robię sobie komplet badań profilaktycznych. Wiecie, morfologia, badanie ogólne moczu, tsh, cukier, cytologia... Coś co lekarze radzą powtarzać w określonych odstępach czasu, a na co nie dają skierowań. Robię taki przegląd techniczny, jak co roku w aucie. W tym roku lista badań okazała się wyjątkowo długa, a po wizycie u ginekologa wydłużyła się jeszcze bardziej. Każde kolejne badanie napawa mnie mniejszym bądź większym strachem. Czeka mnie jeszcze przynajmniej dwukrotne pobieranie krwi oraz cytologia.

Już dziś wiem, że...

piątek, 13 listopada 2015

Bawimy się cieniami

Jesień. Dni są coraz krótsze. A konkretnie coraz krótsza jest ta jasna część dnia. Nie dość, że za oknem ciemność, to nosy Chłopca i Dziewczynki przypominają wodospady kataru, a z gardeł wydobywają się charczenia, jakich nie powstydziłyby się prehistoryczne dinozaury. Na szczęście, w tym roku listopad jest miesiącem, który Tata moich Dzieci ma wolne. A to oznacza kilka rzeczy:
1. nie muszę spędzać całych dni ze stworami i wizja matczynego szaleństwa powoli się oddala;
2. możemy przeprowadzić więcej zabaw bez konieczności kombinacji ;)

Zabawa na dziś - cienie!

środa, 11 listopada 2015

O tym, że Przygoda z książką dla książki nie zawsze oznacza coś dobrego!

 Kolejne dwa tygodnie minęły lotem błyskawicy. Ostatnio nie mam zbytnio czasu na pisanie postów, z różnych względów. Ale najwyższa pora wygospodarować dłuższą chwilę, bo Przygody z książką domagają się postu! Dziś nie będzie o konkretnej książce. Dziś będzie o bałaganie. Dziś będzie o destrukcji. Dziś będzie o tym, że nasze książki wyglądają jakby przebiegło po nich stado hipopotamów i o tym, dlaczego to jest dobre :)

 Książek mamy dużo. Od zawsze otaczały Chłopca i Dziewczynkę. ustawione są na najniższych półkach, tak, aby Smyki same mogły po nie sięgać i się z nimi oswajać, zapoznawać. "Citać".


 Po czytaniu, Chłopiec stara się układać książki. Różnie to wychodzi ;)

środa, 28 października 2015

Jestem w bajce! Czyli wpis z serii "Przygody z książką"

Czas płynie zaskakująco szybko i już czas na kolejny wpis w ramach, zorganizowanych przez Dziką Jabłoń, Przygód z książką.

Tym razem postanowiłam Wam napisać o polskiej, młodej firmie, która tworzy książki spersonalizowane. Jakiś czas ostrzyłam sobie zęby na tę pozycję i trzecie urodziny Chłopca okazały się być idealna okazją, aby otworzyć nieco szerzej portfel. 

poniedziałek, 26 października 2015

Było kosmicznie... Dziecko na warsztat

Dziecko na warsztat! Temat: Astronomia!

Biorę dzieci na warsztat, słońce wycinam, na życzenie chłopca gwiazdki wycinamy, pokazuję globus... I co? I klops! Klops z kapustą i ziemniakami! Klops w sosie pomidorowym! Klops jak Ziemia lekko spłaszczony... Porażka na pełnej linii. Chłopiec pomalował wszystkie gwiazdki na granatowo... Dziewczynka globus traktowała jak piłkę (w końcu Chłopiec go połamał i skończyła się przygoda z globusem)... Rakiety z papieru robić nie chciały... Torpedowały wszystkie moje pomysły... No warsztat jak malowanie!

Malowanie! A mam Was, Potwory!

środa, 14 października 2015

Na Agi Bagi, Agi Bagi, Agi Bagi

"Daleko, daleko, gdzieś w wielkim kosmosie, istnieje mała planeta. Nazywa się AGI BAGI, bo ma dwie strony – Agi oraz Bagi". 
Tymi słowami rozpoczęliśmy naszą przygodę z "Agi Bagi". Jest to wspaniała polska produkcja. Zdobywca nagrody Złoty Tobołek Koziołka Matołka na Ogólnopolskim Festiwalu Polskiej Animacji O!PLA 2015! Bohaterowie są kolorowi i w większości uśmiechnięci. Ale nie o to tu chodzi! Chodzi o to, że w każdym odcinku poruszaną są zagadnienia dotyczące środowiska i ekologii.

poniedziałek, 12 października 2015

Nasza prehistoria


Jak pamiętacie (albo i nie ;) ) Kawa bierze udział w projekcie 12 sekretów zorganizowanym przez Toczkę z IGranie z Tosią. Temat na październik to prehistoria. Gdy dowiedziałam się, o czym będziemy pisać, mina mi zrzedła i włosy zsiwiały. Prehistoria. Prehistoria...

Prehistoria, czyli coś, co działo się dawno, dawno temu. Prehistoria to dinozaury. Najbliższym serca trzyletniego Chłopca i połtorarocznej Dziewczynki dinozaurem jest... mama! Tak mama! Małe dzieci nie mają dobrego poczucia czasu. Dla nich mama żyje na tym świecie już dłuuuugo, bardzo długo. I przecież cały czas była duża :D

poniedziałek, 5 października 2015

Rozdawajka :) i WYNIKI :)

Całkiem niedawno świętowaliśmy Międzynarodowy Dzień Kawy. Z tej okazji postanowiłam przyśpieszyć dla Was rozdawajkę, którą przygotowywałam z okazji zbliżających się nieśpiesznie urodzin. Rozdawajka jest kawowa i, jak widzicie na zdjęciu, jest o co powalczyć. W pięknej torbie z motywem folkowym znajdziecie coś do poczytania, coś do smakowania i coś do pielęgnacji. Pełen relaks! Aż żal mi się tym wszystkim z Wami dzielić ;)




sobota, 3 października 2015

Fotokociołek

Dziś na kolację był kociołek... Do fotografa kulinarnego jeszcze trochę mi brakuje, ale zobaczcie sami, jaką dziś mieliśmy kolację :)

poniedziałek, 28 września 2015

Dziecko na warsztat! Jesienią, jesienią :)

"Dziecko na Warsztat" to projekt o międzynarodowy zasięgu. Matki-blogerki co miesiąc publikują wpisy na określony temat, by pokazać, jak można przez zabawę poznawać świat. Każda z nas uczy się czegoś od innej matki, a przede wszystkim uczymy się od dzieci i z dziećmi :) 

To już trzecia edycja "Dziecka na warsztat", ale dla nas to pierwsze kroki w projekcie. Co miesiąc (zawsze w ostatni poniedziałek miesiąca) będę publikować wpisy i pokazywać, jak dany temat "ugryźliśmy" z Dziewczynką (1,5 roku) i Chłopcem (3 lata).



 Temat wrześniowych warsztatów to temat dowolny. Poloniści uważają, że taki temat to "koło ratunkowe", ale dla mnie to koło ratunkowe zawsze było betonowe. Długo nie miałam koncepcji i, razem z dziećmi przeprowadziliśmy wiele zabaw, nie dokumentując żadnej z nich... Aż przyszedł pierwszy dzień jesieni...

wtorek, 22 września 2015

Ty mnie pytasz, ja pytam Ciebie :)

Uwaga! Uwaga! Kawa dostała nominację!



Ale nie byle jaką! Ta nominacja jest swoistym zaproszeniem do zabawy:

"Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za >>dobrze wykonaną robotę<<. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwośćich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

piątek, 18 września 2015

I co powiecie na to, że juz się zbliża Babie lato

Babie lato. Od zawsze kojarzyło mi się z rześkimi porankami i powrotem do szkoły po wakacjach. Idąc na autobus obserwowałam cieniutkie pajęcze nitki zaplecione na żywopłocie. Zazwyczaj osnute rosą lub mgła migotały w promieniach słońca. Te wrześniowo-październikowe cudy natury, dla mnie, są zapowiedzią zimy. 

Ale zanim zastąpi zima, przyjdą jeszcze ciepłe, jesienne dni, także zwane "babim latem". I choć rano ubieramy bluzy i kalosze, to koło południa słońce grzeje mocno, a my możemy na świeżym powietrzu odkrywać sekrety Babiego lata.

środa, 16 września 2015

Tropimy dzikiego zwierza

Idzie zima. Czuć to w powietrzu. Widać po roślinach. A także po zachowaniu zwierząt. Niektóre ptaki formują klucze, gotowe do lotu w cieplejsze rejony świata. Wiewiórki zbierają zapasy na zimę. A jelenie.. Jelenie jak zwykle o tej porze roku, przychodzą posilić się do Babcinego ogródka!



Dlatego my rozpoczynamy tropienie "dzikiego zwierza". Wśród warzyw kapustnych bez problemu odnajdujemy tropy.

czwartek, 3 września 2015

Mała fotorelacja z 3 urodzin Chłopca :)

Takie okazje nie zdarzają się co dzień. Rzekłabym, że zdarzają się raz w życiu! Takie okazje, że Chłopiec, kończąc trzy lata, jest dwa razy starszy od Dziewczynki :) Wyjątkowa okazja, wyjątkowe święto - 1,5 roczku Dziewczynki i 3 latka Chłopca!


Słów będzie niewiele, będą zdjęcia. Jak na mnie, to dużo, dużo zdjęć :)


czwartek, 27 sierpnia 2015

Banalnie

"Warte polecenia". Wiedziałam, że na tym temacie wyzwania blogowego W trampkach do celu polegnę. Faktem jest jednak, że poległam już wczoraj na "fakcie", bo doba okazała się za krótka, a umysł i ciało domagały się snu. Szalone!

Ale wróćmy do dzisiejszego tematu. Wiedziałam, że na nim polegnę, bo nie lubię polecać rzeczy. Lubię je przedstawiać, recenzować, dyskutować o nich. Ale z polecaniem mam problem, bo każdy jest inny i ma własne potrzeby i gusta. I to co dla mnie jest ok, dla Ciebie może okazać się totalnym badziewiem. Książki, filmy, muzyka - wszystko zależy od preferencji. Nawet jedzenie!

Jak Wiec nagiąć i siebie i temat, żeby wpasować się w schemat? "Polecę" kilkoma banałami!

wtorek, 25 sierpnia 2015

Zrób coś nowego! Uratuj sobie życie!

A gdybyś mogła uratować komuś życie? Albo swoje życie? No dalej! Wyciągniesz pomocną dłoń? Oddasz krew do banku krwi? Zbadasz się?


Dziś, aby Wpasować się w schemat, zrobię coś nowego (bo taki jest dzisiejszy temat wyzwania). Zrobię coś nowego i napiszę: "Wstań! Idź! I zrób cytologię!" To może uratować Ci życie. Nie chcę czytać ani słyszeć, że brak Ci czasu, pieniędzy. Że daleko, nieprzyjemnie. Że się boisz... Ja też się boję! Boję się, że Cię zabraknie. Że zostawisz bliskich.
Idź, zbadaj się!


http://www.anielno.pl/home/chcesz-umrzec-nie-badaj-sie/


Jeśli czyta ten wpis jakiś mężczyzna (ale taki prawdziwy, z krwi i kości), to apeluję: "Weź pod rękę mamę, żonę, nastoletnią córkę, ciotkę, teściową i kuzynkę. I zawieź je wszystkie na cytologię!"
Badajcie się! To tak niewiele, a tak wiele może dać!


http://www.anielno.pl/home/chcesz-umrzec-nie-badaj-sie/


Zapraszam do odwiedzenia Anielno, bo ona jest inicjatorką tej akcji.

Ten wpis jest też częścią wyzwania blogowego

http://www.wtrampkachdocelu.pl/2015/08/ze-wspomnienia-z-avocado-przepis-na-fit.html

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Gadżet... Inspektor Gadżet ;)

Gadżet. Gdy słyszę to słowo przed oczami widzę:
1. Wypasioną elektronikę, cuda na złotym kiju, latające budziki i telefony w zegarku. Bajery.
2. Bajkę "Inspektor Gadżet". Kto zna, ten wie :)
3. Przecudne przybory kuchenne. Takie małe cudeńka jak zaparzacz do herbaty w kształcie rekina.

Wypasionej elektroniki nie posiadam z kilku powodów. Najważniejszy - nie czuję potrzeby. "Ramię Gadżeta" też zwykle zostawiam w innych spodniach. A zamiast kuchennych cudów zwykle kupuję kolejną książkę (kucharską, lub dla dzieci) albo patelnię (o! dawno nie kupowałam).

Ale hasło wyzwania to Wpasuj się w schemat. Dlatego dziś napiszę Wam o moim ulubionym gadżecie z okresu ciąży oraz z czasu niemowlęctwa moich Dzieci.

Poduszka rogal.


Wspaniała sprawa! Długa, wygodna. Cudownie otulająca! A przede wszystkim podpierająca kręgosłup. Lub za duży ciążowy brzuch. Przydawała się też w czasie karmienia (zarówno piersią jak i butelką) oraz zabawy z dzieckiem. Chłopiec uwielbiał się w nią zawijać! Wklejam Wam poglądowy obrazek, jak można wykorzystywać poduchę, aczkolwiek nie zgadzam się z tym, że jest niezbędna do karmienia na leżąco.




U nas zupełnie nie sprawdziła się mała poduszka w podobnym kształcie rogala. Tylko ta wielka. Jeśli ktoś będzie kiedyś chciał zakupić – nie oszczędzajcie! Kupcie dobrą poduchę, a nie jakiegoś flaka ;)



Wpis powstał pod banerem:

http://www.wtrampkachdocelu.pl/2015/08/wpasuj-sie-w-schemat-czyli-wyzwanie.html



Mała fotorelacja z bańkowania u Agaty

Bańki kocham! Uwielbiam! Mam nadzieję, że Wy też. Jest w nich zaklęta jakaś magia. Kolory tęczy. Niezależnie od wieku, cieszą. Zawsze przyciągają wzrok i wywołują uśmiechy. Są idealne na zły nastrój oraz na spotkania towarzyskie. Zwłaszcza te z dziećmi. Poniżej przedstawiam Wam fotorelacje z "bańkowania u Agaty". Zdjęcia są gołe, bez żadnego podkręcania czy obrabiania. Kolory baniek - cudowne! A szczęśliwe miny puszczających i ganiających.... Mmmmmm BAJKA!
Obejrzyjcie, oceńcie sami :)


niedziela, 23 sierpnia 2015

Co odkryłeś za drzwiami, Miku?

Sierpień dobiega ku końcowi, liście stają się coraz bardziej jesienne. Czas więc zabrać się za post z cyklu "12 sekretów". W tym miesiącu odkrywamy sekrety drzwi wszelakich. Drzwi są wdzięcznym tematem. Można przez nie przejść, gdzieś wejść, można się za nimi schować, albo od czegoś odgrodzić. W drzwi można zastukać. Drzwi mają klamki, zawiasy, śrubki... Można je zamknąć na klucz. można coś za nimi odnaleźć... 

Tak, jak odnalazł coś Mik.


Fik i Mik, to jedna z bajek-pomagajek. Autorem jest Rafał Królikowski, a bajkę znajdziecie w tomie "Bajkoterapia" wydanym przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia. 

Bajka "Fik i Mik" zaskoczyła mnie i to nie mało. Sięgnęłam po nią, bo Chłopiec bardzo rywalizuje z Dziewczynką, często nie radzi sobie z emocjami i postępuje agresywnie... A ta bajka w zamyśle autora skierowana jest do rywalizującego rodzeństwa. Ma pomóc, gdy dzieci się kłócą, są zazdrosne, dokuczają sobie.

Bajka traktuje o dwóch myszkach - starszym Fiku i młodszym (o godzinę) Miku. Pewnym zbiegiem okoliczności Mik zostaje zamknięty w szklarni. I aby wydostać się z owej szklarni musi otworzyć drzwi. Te metaforyczne drzwi dla każdego dziecka mogą oznaczać coś innego. Ale dla nas, za drzwiami Mik odnalazł pewność siebie, siłę, wiarę we własne możliwości. Odnalazł też przyjaciół. Gdy Mik otworzył drzwi wrócił do stęsknionych rodziców i brata. Ale choć z pozoru taki sam, był inny. Bo przeszedł przez drzwi.



Czemu bajka mnie zaskoczyła? Bo spodziewałam się, że zostanie rozwinięta postać starszej myszki, która przekona się na "własnej skórze", że warto żyć w zgodzie z rodzeństwem. Bajka jednak potoczyła się swoim torem. Mik otworzył drzwi, podjął wyzwanie, zawalczył o siebie. I to Mik stał się bohaterem!


Jeśli jesteście ciekawi tej, albo innej bajki-pomagajki, zachęcam do przejrzenia. Ale nie zdziwcie się, kiedy i w Was i w Waszych dzieciach otworzą się (albo tylko uchylą) jakieś drzwi :)




Wpis powstał w ramach współpracy międzyblogowej - projekt 12 sekretów

http://tosioweigraszki.blogspot.com/2015/08/12-sekretow-drzwi-wszelakie.html

czwartek, 20 sierpnia 2015

O tym, dlaczego piszę bloga, dwa słowa.

Kiedy zaczęłam pisać bloga, zrobiłam to dla siebie. Żeby mieć coś swojego, żeby wyrażać własne zdanie, żeby dzielić się wiedzą, pokazywać, jak się bawimy i co czytamy. 
Bloga założyłam trochę dla męża, żeby ( gdy będzie w delegacji) wiedział, co się u nas dzieje i widział, jak rosną nasze Dzieci. 
Bloga założyłam też dla wszystkich, którzy chcą czytać i oglądać zdjęcia. Cieszy mnie każdy komentarz czy polubienie.

środa, 19 sierpnia 2015

Kocham Cię!

Chłopiec późno zaczął mówić. A może to tylko mi, matce, wydawało się, że wszyscy jego rówieśnicy, już mówili. Chłopiec uparcie porozumiewał się w tylko sobie znanym języku. Łączył głoski w zabawny sposób. Krzyczał. Albo mówił tylko pojedyncze słowa. A i tych słów było niewiele. Zmieniło się to pewnego dnia, gdy odkrył magię cyfr. A te, jakimś sposobem, wprowadziły go także do świata słów, słów logicznych i dla mnie.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Wiejsko-anielsko. Miejsko-diabelsko.


Siedzi kura na grzędzie i... nie, nie przędzie. Robi kupę! Na podwórku! A tam gdzie teraz siedzisz na trawie i niczego nieświadoma pijesz kawę, jeszcze godzinę temu leżała ropucha. Osy są wszędzie, wchodzą do jedzenia, bzyczą przy uchu. Gdy użądlą - biada Ci oj biada, zwłaszcza, gdyś alergik... I choć kocham wieś całym sercem. To wieś, to nie tylko kwiatki i rabatki, kawa na podwórku, domowy obiad (gdy jest ktoś, kto go zrobi, jest super - gorzej gdy gotujesz sam), świeże warzywa, ognisko, zapachy. Wieś to też praca. Ciężka praca. Wieś to sklepy daleko. Albo jeszcze dalej.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Lubię...

Lubie...

Lubie lody waniliowe. Z rodzynkami. Lubię wierzyć, że jest w nich prawdziwa wanilia, a nie tylko wanilina (a fu) i tona cukru. Lubię też lody bazyliowe z Łukty. Tak bazyliowe. Są też pietruszkowe, gdyby ktoś wolał natkę pietruszki w zielonych lodach.

Lubię wino. Czerwone bardziej niż białe. Się pozmieniało. Ale nadal lubię, gdy kieliszek jest ładny :)

Lubię bańki mydlane. Właściwie to uwielbiam bańki mydlane! Kocham bańki mydlane! Pod każdą postacią. I te duże, i te małe. I te ogromne. Te w których można zamknąć człowieka. Ostatnio "poznałam" duże bańki mydlane, w których za pomocą dmuchnięcia można stworzyć mniejsze bańki. C U D O!
 
Lubię blogowe wyzwania. Czemu? Właściwie nie wiem. I tak zwykle piszę o tym, co mi się zamarzy, a blogowe wyzwanie jest gdzieś cieniem.

Lubie spotkania ze znajomymi. Często się okazuje, że urwał nam się kontakt zupełnie niepotrzebnie, albo, że mamy ze sobą więcej wspólnego niż byśmy przypuszczali. Kocham moich przyjaciół. Tak, Kocham. Przez duuuże "K".

Lubię spędzać czas z moimi dziećmi. Lubię sprawiać im drobne przyjemności. Wywoływać uśmiechy na ich buziach. Czasem mam ich dość. Zamknęłabym w klatce. Dała milion książek. I kredki. Niech się dzieje, co chce. Ale to tylko czasem ;)

sobota, 8 sierpnia 2015

O "Literach" słów kilka

Chłopiec jest na etapie fascynacji literami. Więc dziś będzie o "Literach". Bardzo skrótowo, bo upał daje mi się we znaki. Komputer chodzi zbyt głośno, a przede wszystkim wydziela stanowczo za dużo ciepła, więc...



Chłopiec jest na etapie fascynacji literami. Mamy Elementarze, mamy "Abecadło", ale ciągle nam brakowało książki, w której opisana byłaby każda litera - po kolei, tak jak "idzie" alfabet. Zupełnym przypadkiem znalazłam "Litery" (tekst Urszula Kozłowska). Moją uwagę przykuły cudowne ilustracje Karoliny Dziewy. 

czwartek, 6 sierpnia 2015

Z mojej ulubionej filiżanki kawa smakuje poznańsko

Z mojego studenckich czasów zostało mi niewiele. Zmieniłam miejsce zamieszkania, przyjaciele rozjechali się po świecie. Zostały wspomnienia, znajomości, którym czas i odległość nie służą. Zostały mi nawyki gwarowe, wobec czego zakluczam drzwi i naduszam guziki. Zostało mi drewniane autko, które dostałam od przyjaciółki na ostatnie spędzone na Staszica imieniny. Został mi indeks, notatki zalała woda z Wisły. Potłukł się pomarańczowy kubek. Została filiżanka, też pomarańczowa. Ceramiczna. Ciężka. Ręcznie malowana. Nabyta w małym sklepiku, kiedy jeszcze nikt w Poznaniu nie słyszał o galeriach handlowych.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Dla ochłody zjadam lody :)

Wiedziałam, że temat kawy dla ochłody będzie wymagał ode mnie trochę kreatywności. Bo... Zimnej kawy nie lubię! No nie lubię i już! Kawa ma być gorąca. Nawet, gdy żar leje się z nieba, moja kawa parzy. Mimo, że z mlekiem. Zimna kawa jest dla mnie czymś absolutnie niepijalnym. A próbowałam wielu wariacji. I z lodem w kostkach, i z lodami, i z bitą śmietaną, i z lodem kruszonym i z bardzo zimnym mlekiem... Nic z tych rzeczy mi nie odpowiada...

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Idealny poranek z kawą...

Ewa z Day with coffee rzuciła wyzwanie! Kawowe wyzwanie! Jak więc mogłam się nie przyłączyć? No nie mogłam! Kawowe wyzwanie jest krótkie i może wziąć w nim udział każdy blogujący :) Na dole znajdziecie baner ;)

Temat dzisiejszego wyzwania to:  "Jak wygląda mój idealny poranek z kawą?". Kiedy o tym myślałam, byłam przekonana, że mój idealny poranek z kawą już się nie zdarza, że to chwila ciszy i spokoju. Chwila, kiedy mam czas tylko dla siebie, nie muszę nic. Tylko kawa i ja... 

poniedziałek, 27 lipca 2015

Mały Przyrodnik - poczuj przyrodę wszystkimi zmysłami

Zmysły. Zmysłów jest wiele. Miałam w planie je opisać, pogrupować. Napisać, na które częściej zwracamy uwagę, na które rzadziej. Miałam Wam pisać, jak odbieramy przyrodę wzrokiem, słuchem, smakiem, węchem, dotykiem. Jak w nasze życie wkrada się percepcja bólu (nocycepcja) i zmysł temperatury. Miałam plan, aby dokładnie Wam opisać zmysły równowagi oraz kinestezji (zmyśle ułożenia części ciała względem siebie).
Ale plany planami, a życie życiem. Wena sobie poszła, zostały zdjęcia. A i je nie łatwo będzie dodać (o dzięki Ci, kiepski internecie, że mi wpis psujesz...), więc będzie ich mniej niż planowałam.

wtorek, 14 lipca 2015

"Tajemny ogród" otwiera bramę...

Na "Tajemny ogród" Johanny Basford czekałam długo. Tak, na kolorowankę. Tak, dla siebie. Tak, jestem dorosła. Niektórzy nawet powiedzieli by, że stara. I nie, nie jest mi wstyd ;)


Kolorowanie to coś, co odpręża. Nie od dziś przecież wiadomo, że sztuka pozytywnie wpływa na człowieka. Na jego emocje i zachowanie. Skoro terapia sztuką pomaga dzieciom i młodzieży w radzeniu sobie z emocjami, czemu nie miałaby być dobra dla rodziców małych dzieci? Dla każdego?

czwartek, 9 lipca 2015

Dlaczego deszcz robi Kap Kap?

Oto jest! Zaczynamy przygodę z projektem blogowym 12 sekretów! Na początek odkrywany sekrety lipcowego deszczu. My skupimy się na jednym bardzo szczególnym sekrecie: Dlaczego deszcz robi Kap Kap?? 

A więc zaczynamy! Na lipcowy deszcz czekaliśmy długie dziewięć dni. W tym czasie przeżyliśmy leciutki deszczyk ledwo muskający skórę, gwałtowne przejście dużych acz rzadko spadających kropli, prysznic z węża ogrodowego... Całą gamę "padania" zamyka dzisiejszy deszcz, tak zróżnicowany jak lipcowy dzień.

środa, 8 lipca 2015

Wycieczka do szpitala, czyli tylko dla ludzi o mocnych nerwach

Dziś tekst dla ludzi o mocnych nerwach! Takich, co to niczego się nie boją i Bear Grylls może im buty czyścić. Dla takich, dla których utrzymanie rodziny za 17 zł to nie wyzwanie! Uwaga! W teście mogą pojawić się nagłe, zupełnie niespodziewane zwroty akcji.

Ale od początku. Ukąsił mnie kleszcz. Jest adrenalina. Ale to w sumie żadna atrakcja, żadna tragedia, żadne wyjątkowe wydarzenie. Przy wyjmowaniu w ciele pozostała główka. Doza adrenaliny się zwiększa.

piątek, 3 lipca 2015

Wyniki szczęściowej rozdawajki :)

Bry wieczór! Zacznę od tego, że nie jestem zbyt zadowolona z odzewu na rozdawajkę! No helloł! Brakuje szczęśliwych chwil, czy ich nie dostrzegacie? Mam nadzieję, że po prostu jesteście leniwi i nie chciało Wam się pisać, albo strach Was obleciał, co to za niespodzianka ;)

Ale do rzeczy. Chłopiec losuje!



Jako, że uczestników rozdawajki było niewiele, pozwoliłam sobie zrobić losy imienne. I w ten sposób wygrywa:



Darię bardzo proszę o przesłanie adresu do wysyłki. A jak już przesyłka dojdzie proszę o wiadomość, aby wszyscy mogli się dowiedzieć, jaka niespodzianka przeszła im koło nosa ;)

niedziela, 28 czerwca 2015

Ślimak, ślimak pokaż rogi...

Wieś ma tę przewagę nad miastem, że przyrodę mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki. BA! My w przyrodę jesteśmy zanurzeni. Oddychamy nią, dotykamy jej codziennie. Obserwujemy ją na każdym kroku. Większość stworzeń jest nam już dobrze znana. Chrząszcze, żuki, motyle, mrówki. Psy, koty, krowy, konie. Kaczki, bociany, węże... Każdemu stworzeniu przyglądamy się dokładnie. I niewiele z nich wzbudziło tyle emocji co... ślimak!




czwartek, 25 czerwca 2015

Komu? Komu? Bo idę do domu!

Dziś na fb robiliśmy spacerki zapoznawcze, dla tych, co się jeszcze nie mieli okazji poznać :) A na blogu robimy rozdawajkę. Skoro dotarliście aż tu, to musicie mieć stalowe nerwy. Wobec tego i rozdajaka będzie tylko dla ludzi o mocnych nerwach. A dlaczego? A dlatego, że przedmiotem do rozdania jest... niespodzianka :D Nie martwcie się, to nie jest żadne barachło spod szafy, tylko coś co lubię. Dla dzieci? Dla dorosłych? się okażę ;)

Zasady są proste:
1. Lubimy Kawkę
2. W komentarzu pod tym wpisem na blogu albo na fb zgłaszamy chęć udział. Ale żeby za łatwo nie było, opisujemy swoją szczęśliwą chwilę z ostatnich dni. Taką zwykłą radość :)
3. Bawimy się przez tydzień, czyli do 2 lipca.
4. Wyniki zależą od mojego widzimisie ;) czy będzie to losowanie, czy moc wzruszenia - jeszcze nie postanowiłam :)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Szczęśliwe chwile

Czytam wpis pewnej blogerki (znajdziecie go TU) i nie mogę się powstrzymać, żeby też nie snuć wspomnień. Właściwie, to one same się snują. Te bardziej i te mniej piękne. Przeplatają się niczym pajęczyna. Wiele w nich ludzi, których już nie ma. Niektórym nie ma już wcale, bo odeszli za szybko, innych nie ma już w moim życiu, albo jest ich stanowczo za mało.
Nie wiem, czy potrafię ułożyć te wspomnienia w hierarchię, nadać im kształt tych piękniejszych i mniej wspaniałych. Nie będę nawet próbować. Zacznę od tych najbardziej oczywistych.

czwartek, 18 czerwca 2015

Wielkie chrapy czyli o "Zwierzęta i zwierzątka" z serii Akademia Mądrego Dziecka

 Akademia Mądrego Dziecka to seria dziurawych książek. W nasze łapy trafiły "Zwierzęta i zwierzątka"


 Moje dzieci zafascynował krater wprost do głębin zwierzęcych chrap. Nos, w którym można dłubać, dłubać i  dłubać ;) Z tym, że otworek robi się mniejszy i mniejszy. A my dowiadujemy się, które zwierze ma największy, a które najmniejszy nos ;)

pomoce kuchenne :)

Moje dzieci uwielbiają przebywać w kuchni. Chłopiec od maleńkości towarzyszył mi podczas gotowania. Ponieważ jest niespokojną duszą, nasze gotowanie było bardzo chaotyczne. Teraz jest już większy, a Dziewczynka nie jest tak nerwowa, więc spędzamy w kuchni więcej czasu. Maluchy muszą więc mieć swoje przybory kuchenne. Owoce i warzywa do przekrojenia na pół są rewelacyjną pomocą do pierwszych nauk krojenia. Potem można owocki sczepiać i kroić ponownie.

wtorek, 16 czerwca 2015

Morskie opowieści

Morze! Morze! Morze! Dziś, ze specjalnymi pozdrowieniami dla tych co w mieście, dla tych co w Krakowie, dla tych co im do morza za daleko lub nie po drodze. Dziś wspominamy nasz wypad nad morze...

A morze, oprócz tego, że piękne i z zaśmieconą plażą, to niesie ze sobą morze nauki! Woda jest mokra. I zimna. Piasek jest ciepły, miękki. Są muszelki, patyczki (pomijamy śmieci). Morze szumi. Fale uderzają o brzeg. Mewy wydają te swoje śmiejące się odgłosy. Sensorycznie - super. Dla rozwoju mowy - super. A co najważniejsze - morze i plaża to frajda dla dzieciaków.

sobota, 30 maja 2015

Wyniki rozdawajki

Wszystko działo się rano, ale moje krasnale nie dały mi nawet cienia szansy na włączenie laptopa i zamieszczenie wyników...

Rano uruchomiliśmy maszynę mieszającą



Oraz maszynę losującą




I mamy wyniki!




Niewiele widać? No cóż, ciężko uchwycić szalejącego Chłopca ;)

"Sójkę" otrzymuje... Tadammmmmm



Gratulujemy!Ii czekamy na adres, aby wysłać "Sójkę" w podróż :)

Ale to już koniec losowania?



Niestety tak, ale obiecujemy, że niedługo zorganizujemy kolejną rozdawajkę :)

środa, 27 maja 2015

Mama moja

Są takie dni, kiedy wszystko jest nie tak. Zazwyczaj jest to poniedziałek. Albo piątek trzynastego. Takie dni, kiedy nie chce się wyjść spod kołdry. Kiedy kawa jest za zimna. Śniadanie nie smakuje, albo zwyczajnie, nie ma kiedy go zjeść.
Kiedy dzieci dokuczają sobie bardziej niż zwykle. Kiedy rzeczy się chowają, złośliwie!
Są takie dni, kiedy człowiek ma ochotę się schować pod kołdrą i poczekać na lepsze czasy.
Mam dziś taki dzień. Za oknem wiatr. Chłopiec marudzi i wrzeszczy. Dokucza Dziewczynce. Ta też wrzeszczy.
Każdy ma czasem taki dzień, godzinę, minutę, chwilę.
Moja taka chwila mija wraz ze słowami Chłopca: "mama moja".

wtorek, 26 maja 2015

Małe rozdawanie :)

Dziś z okazji Dnia Matki, w końcu, dotarło do nas zamówienie z Arosa. Szło dłuuugo tym razem, choć wysłane było szybko. Uroki poczty polskiej.

Oto nasze zdobycze :




Z okazji Dnia Matki, z okazji tego, że jesteśmy w podróży, z okazji tego, że dzieci powinny dostawać różne drobiazgi, mam dla Was małą rozdawajkę. Rozdawajka jest niewielka, niewielka książeczka, ale jakiż wartościowy tekst. No i autor! Brzechwa! :) Ale do konkretów! Oddajemy Sójkę!



Rozdawajka dla tych, którzy:
1) lubią fb kawa z cukrem
2) w komentarzu pod postem na fb lub na blogu wpiszą, że chcą wygrać
3) będzie mi miło, jeśli udostępnicie informację o rozdawajce, albo zachęcicie znajomych do polubienia mojego fb/bloga - ale nie jest to warunek konieczny. Do czytania zachęcajcie, jeśli uważacie, że warto :)

Zgłoszenia przyjmujemy do 29.05 (piątku) do północy. W sobotę rano przygotujemy losowanie i jak najszybciej ogłosimy wyniki oraz wyślemy do kogoś "Sójkę" w podróż :)

piątek, 22 maja 2015

Życzliwość potrzebna od zaraz!

Natchniona wpisem na pewnym blogu (żonamatkaikochanka) zaczęłam zastanawiać się nad życzliwością ludzi w stosunku do siebie.

Jak często (i czy w ogóle) jesteśmy dla siebie mili, życzliwi z potrzeby serca, a nie dlatego, że tak wypada?

Jak często (jeśli w ogóle) pomagamy sobie nawzajem, nie oczekując niczego w zamian?

Nie chodzi mi tylko o życzliwość matki w stosunku do matki. Ala o taką zwykłą, ludzką uprzejmość.

Apteka. Mała apteka w małym miasteczku. Babcia moich dzieci stoi w kolejce. Dłuuuugiej kolejce. Przed nią kobieta w ciąży. Brzuch już wydęty mocno, nie ma wątpliwości, że to dzidzia, a nie zjedzona dzień wcześniej kapusta. Dziewczyna chce kupić tylko krem. Nikt jej nie przepuści, o tym nie ma nawet mowy. No bo przecież skoro w ciąży to pewnie siedzi w domu na L4, czas ma, może sobie czekać w aptece wśród zasmarkanych, zakichanych, zwysypkowanych (ogólnie głównie zainfekowanych) ludzi. Niech stoi, niech czeka na swoją kolej. Więcej! Kobieta w ciąży powinna, z uśmiechem na ustach, przepuszczać innych, bardziej wiekowych (i mniej uprzejmych) klientów apteki. Ręce mi opadają, serce smutnieje... Jak można, no jak można....?


Autobus. Chłopak o kulach. Nikt mu nie ustąpi miejsca. Jest młody. "Wisi" w przejściach, a wchodzący potykają się o jego kule. No jak można?



Takich sytuacji jest wiele. Takich dużych, jak i maleńkich. Uśmiech przy mijaniu. Wzięcie ulotki od pracującego studenta. Podanie komuś zgubionego szalika. Pozmywanie po sobie naczyń, żeby mąż/żona/matka mieli mniej pracy. Proszę, dziękuję, przepraszam. Drobne gesty. Takie, które sprawiają, że życie staje się lepsze, pełniejsze, milsze.




A ponieważ wiem, że życzliwi ludzie istnieją...

Dziękuję tym, którzy uśmiechają się do mnie (i nie tylko do mnie) na ulicy.
Dziękuję tym, którzy przepuszczają w kolejce do kasy ciężarne oraz ludzi z jednym produktem.
Dziękuję tym, którzy nie parkują na miejscach dla uprzywilejowanych, gdy takowymi nie są.
Dziękuję tym, którzy, gdy są wyprzedzani, zjeżdżają do skrajni i nie przyśpieszają.
Dziękuję tym, którzy pomagają potrzebującym, a nie domagającym się pomocy.

Dziękuję!

poniedziałek, 18 maja 2015

LOTTO DOM

Kiedy Chłopiec skończył dwa lata zaczęłam szukać dla niego jakichś gier.
Nie, nie na komputer.
Nie na komórkę.
Nie przez internet.
Nie plastikowych.
Szukałam mu takich gier, jakie pamiętałam z dzieciństwa.
Papierowych.
Prostych.
Wciągających.
Kolorowych.


I oto jest! LOTTO DOM!

środa, 13 maja 2015

Boso, ale w ostrogach

Bosa stopa to wolna stopa. To stopa, która czuje wiatr między palcami. To stopa, która drepcze to tu, to tam.
Bosa stopa, to wolna stopa. To stopa, której nic nie krępuje. To stopa, która się rozwija.
Bosa stopa, to wolna stopa. To stopa, która próbuje, czuje, eksperymentuje.
Bosa stopa wchodzi tu i tam. Drepcze tu i tam. Wdrapuje się tu i tam.

poniedziałek, 11 maja 2015

No bo "Chodzi o to, czy wiesz co to? Zwierzęta"









Dziewczynka pokochała tę książkę od pierwszego wejrzenia. Jest to miłość tak wielka, że książka jest w użyciu codziennie, po wielokroć.
Książka ta, jako jedna z nielicznych z naszych przepastnych zbiorów, pojechała z nami w Podróż.




niedziela, 10 maja 2015

Bajka dla Chłopca na dobranoc

"Za górami, za lasami mieszkał sobie mały mały Chłopiec. Chłopiec bardzo lubił bawić się z innymi chłopcami. Z dziewczynkami też. Lubił z nimi biegać, bawić się w chowanego, liczyć, bawić się w ganianego. wymyślać różne psoty. Chłopiec miał siostrę, Dziewczynkę, która była jego najlepszym przyjacielem i kompanem do zabawy.

piątek, 8 maja 2015

Pierwsze ognisko

Ogień to ciepło, ogień to siła. Przy ogniu się zbieramy, dzielimy się myślami i czasem. Jest i wesoło i cicho. Choć z dziećmi nie ma czasu na ciszę. Dziś Dziewczynka i Chłopiec uczestniczyli w pierwszym swoim ognisku. Jeszcze nie było całkiem ciemno, jeszcze nie było całkiem zimno, żeby ogrzać się w cieple ognia. Ale było wystarczająco wesoło.

czwartek, 7 maja 2015

sobota, 2 maja 2015

Ciucholove

Ciucholove, love ciuchole :) często tam zaglądamy i czasem coś zamawiamy. Tym razem cudna koszulka :)

Dlaczego lubimy Ciucholove?

Po pierwsze - indywidualne podejście do klienta. Tak, brzmi to jak z kiepskiej reklamy... Ale fakt faktem, sama wybieram wzór, albo tworzę napis, a Pani Monika czyni cuda, żeby ubranko Dziewczynki było jedyne, niepowtarzalne i pasujące właśnie do niej! I tak od wzoru do koloru, z mojego pomysłu napisu powstała "Fanka KOTów i KAKAKó".


niedziela, 19 kwietnia 2015

Czasami matka musi...

Choć to wydać się może niepojęte, matka też człowiek. I czasami musi!

Musi wyjść z domu SAMA! Tak, matka!

Musi zjeść! (Nieprawdopodobne, ale prawdziwe.)

Musi się spotkać z ludźmi! Tak, bez dzieci (przynajmniej swoich).

Musi skorzystać z toalety! Tak, matki też robią kupę, sikają, puszczają bąki. Nie oszukuję!

Musi się pośmiać! Nie z dzieci.

Musi się wyspać! Tak, pięć godzin snu czasem nie wystarcza. Nawet jeśli jest to pięć godzin w ciągu jednej nocy.

Musi się napić! Nie mam tu na myśli melisy ani kawy.


Tak, matka też człowiek, choć często sama ona o tym zapomina. Matka czasem po prostu musi!
Musi nic nie musieć!

piątek, 17 kwietnia 2015

Rachunki

Wszyscy dostajemy rachunki (no chyba, że są tacy szczęściarze, których ta wątpliwa przyjemność omija). My wyczekujemy ich z pewną dozą niepewności i lęku. Oraz niecierpliwości, kiedy długo nie przychodzą - to zwykle nie wróży nic dobrego.

Ale odkryliśmy, że choć trochę można sobie osłodzić dzień, gdy w skrzynce znajdujemy list z gazowni, prądowni, czy innej miłej instytucji. Nawet jeśli znajdujemy list ponaglający do zapłaty (oby nie)!

wtorek, 14 kwietnia 2015

Opowiem Ci mamo, co robią mrówki!

Często zapominamy o świecie wokół nas. Zapominamy o tych wszystkich małych muszkach, trawkach, świerszczach, mrówkach i pajączkach. Mało zaglądamy w ten magiczny świat. A on jest na prawdę fascynujący!

Kto wie, co się dzieje w mrowisku? Czy mrówki korzystają z toalety? Ile kropek mają biedronki? I czemu świetlikowi nie świeci się zadek? Tyle ile szczegółów w książce, tyle dzieci mogą zadać pytań. A nawet dwa, trzy, milion razy tyle ;)
 

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Tosia

Chłopiec i Dziewczynka poznali dziś Tosię.

Tosia jest fajna. Tosia nosi kitkę. I pieluchę.

Tosia jest w wieku Dziewczynki, ale nie chodzi. Za to robi na nocnik. Kupę i czasem siusiu.

Tosia przywiozła autko i pozytywkę ("TosiaMiś").

Tosia lubi się bawić autkami.

Tosia pozwala, aby Chłopiec woził ją na jeździku.

Mama Tosi się śmieje i bawi pacynkami.

Chłopca dziwi, że Tosia zasypia w łóżeczku Dziewczynki, ale nuci jej do snu.

Chłopiec nie chce, aby Tosia jechała do domu. Tak dobrze się z nią bawił.



Dziewczynce jest chyba wszystko jedno ;)


niedziela, 12 kwietnia 2015

Kto się schował? - Satoru Onishi





18 zwierzątek.

Przyjrzyjcie się im uważnie.

Bardzo, bardzo uważnie. Za chwilę ktoś się schowa! 


Czy zgadniecie, kto?

Mmmmm - Monika i Adam Świerżewscy

Urzekła mnie ta książka! Zakochałam się w niej od pierwszego spojrzenia! No po prostu ukradła mi serce!

A to przecież kartoniak jakich wiele... Zwykła opowieść, zwykły miś...


Na pierwszy rzut oka!

sobota, 11 kwietnia 2015

Biwak


Słońce świeci, dzieciaki smażą się na placu zabaw pod blokiem (swoją drogą, kto wpadł na genialny pomysł wycięcia prawie wszystkich drzew w okolicy placu zabaw?). Niektórzy kaszlą, inni kichają. Taki sezon. Taki mamy klimat. Przychodnia jest obok, więc z dzieckiem z zapaleniem oskrzeli można po wizycie szybko wyskoczyć do piaskownicy...


My mamy inne plany! Pakujemy kilka książek, prowiant, kocyk, kilka gadżetów i ruszamy. Na małą WIELKĄ wyprawę. Na biwak!

piątek, 10 kwietnia 2015

Mój pierwszy kalendarz :)

Na dobranoc parę obiecana, krótka recenzja kalendarza magnetycznego od Pomysłowej Mamy. Oczywiście recenzja z naszego punktu widzenia :)

Kiedy zobaczyłam ten kalendarz u Pomysłowej Mamy, wiedziałam, że musimy go mieć! Obawiałam się, że maluchy są jeszcze trochę za małe, żeby go docenić, ale skusiła mnie tania wysyłka. I jest!

Syfu naszego codziennego

Przechodzę nad nim codziennie. A może już przeszłam do porządku dziennego, jeśli w ogóle można mówić o jakiejkolwiek porządku. Okruszki od chleba, słomki, przez które dzieci dmuchały, zabawki, skarpetki, kredki, zgniecione chusteczki, z których robiły kulki i wpychały do pustej butelki po wodzie. Która, swoją drogą, też się gdzieś tu wala. Klocki, piżamy, koszulki (bo przebierały się w biegu w rzeczy do malowania). Wizytówki z dziecięcych portfelików... Syf jest wszechobecny i nieodgadniony. Syf JEST! Syf się rozprzestrzenia! Syfu nie można powstrzymać! Dopóki rano nie wypiję kawy, nawet nieszczególnie mi przeszkadza.
Moje dzieci są jak tornado. Robienie syfu mają opanowane do perfekcji. Syf je cieszy! Syf je uczy! Syf jest dobry! Syf jest fajny! One POTRZEBUJĄ syfu! Syfu naszego codziennego!

środa, 8 kwietnia 2015

Dzień bez internetu

Odcięło nas dziś od internetu. Tak selektywnie, bo niektóre strony działały. Ale odcięło.

Nie odcięło nas za to od zabawy :) Więc się bawiliśmy.

Była baza. Taka z kanapy, krzesła i koca. Taka pełna pisku i śmiechu.

Było dmuchanie przez słomki. Przepychanie dmuchem kulek papieru.

Było wspinanie się na kanapę i zjeżdżanie po oparciu. Ziumalnia :D

Były zabawy z "kropką", czyli czytanie "Naciśnij mnie" Tulleta.

Było rysowanie. Łaskotki, huśtawki, czytanie, liczenie, granie na gitarze.

Było dużo i wesoło. Tak wesoło, że matka o robieniu zdjęć zapomniała i nie mogę Wam pokazać ani bazy, ani słomek, ani nawet rozchichranego Chłopca z Dziewczynką :)

wtorek, 7 kwietnia 2015

Pajączek

Gdyby to Dziewczynka miała wskazać najfajniejsze książki dla dzieci, gdzieś na szczycie listy znalazłby się "Pajączek".


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Z cyklu - po co dzieciom zabawki?

Chłopiec wczoraj wieczorem znalazł sobie nową zabawę. Bardzo pouczającą i wciągającą. Świetne ćwiczenie dla małych rączek.
Otóż wziął pudełko po maminym telefonie i w niewielką przestrzeń przy zamknięciu wkładał tatowe wizytówki. Wizytówki wypadały z drugiej strony. A jak nie wypadały - należało potrząsnąć pudełkiem.

Pełna magia!

Był sobie słoń....

Są takie bajki, po których śpi się lepiej. Są takie wierszyki, bez których dziecko nie uśnie. Są takie książki, po które sięgamy codziennie.
Taką pozycją w naszym domu jest "Słoń Trąbalski" Juliana Tuwima wydany przez Wydawnictwo Olesiejuk. 



sobota, 4 kwietnia 2015

O książkach dla dzieci słów kilka

Słyszałam wiele opinii na temat kupowania książek dla dzieci. Jedni mówią, że dziecku nie warto kupować drogich książek, bo zniszczy. Inni, że na książkach dla dzieci nie wolno oszczędzać. Żeby kupować tylko ambitne tytuły, bogato ilustrowane, tylko z mądrym tekstem.
Tylko te dobre. Ale co to właściwie znaczy? Jak wybrać wartościowe pozycje i jaki jest "top ten" lub "mast hew"?
Według mnie nie ma czegoś takiego, jak książki obowiązkowe dla malucha lub przedszkolaka. To, co podoba się jednemu dziecku, na innym nie zrobi najmniejszego wrażenia. Książkę, którą zachwyca się rodzic, maluch może rzucić w kąt...
Jak więc wybierać książki dla dzieci? Eksperymentując :) Starajmy się wybierać mądrze, kierując się głosem serca. Pamiętajmy przy tym, że książka ma nie tylko uczyć, ale także bawić! :) Stawiajmy na różnorodność i dopasowujmy książki do dzieci, a nie odwrotnie ;)
Różne nasze książkowe wybory przedstawię w niedalekiej przyszłości.

środa, 1 kwietnia 2015

Czy może być lepszy dzień, żeby zacząć pisać niż pierwszy kwietnia? Codzienność odrobinę się zakrzywia...

 
Moje dzieci uwielbiają kółka, autka, malowanie i bałagan. Ja uwielbiam ich roześmiane pysie i kawę. Nie zawsze pamiętam o śniadaniu i o zabraniu portfela, gdy idę na zakupy.
Od prawie trzech lat uczę się cierpliwości i rozwiązywania problemów nierozwiązywalnych.