czwartek, 7 grudnia 2017

Roczek Żelka

Dobrze pamiętam, jak rok temu z wielkim brzuchem pętałam się po mieszkaniu. Nie mieliśmy jeszcze zbyt wielu mebli, ani dobrego internetu. Pamiętam, jak zapomniałam o wężu od pralki i zalałam łazienkę. Pamiętam skurcze i to, że Dziewczynka zaczęła się źle czuć - dopadła ją jelitówka. Mnie też dopadła, jakiś czas później na sali porodowej ;) A syn mój śpieszył się na świat tak bardzo, że nie zwracał uwagi na skurcze, nie patrzył na konwenanse i w kilka minut miałam go przy sobie. Małą oślizgłą kulkę pełną życia i radości. Mojego Żelka. Z krzywą głową, parchatym noskiem. Przez kilka dni nie wydawał dźwięków, płakał bezgłośnie wykrzywiając usta w grymasie bólu.
Dziś mija rok. Po tamtej kulce pozostało bystre spojrzenie i serduszko pełne radości życia. Nauczył się tak wiele. Siebie i nas.

To nie był łatwy rok. Za nami wiele łez - smutku i radości. Myślę, że przed nami jest ich znacznie więcej ;) I oby tych łez ze szczęścia było więcej :) Idź, syny, zdobywaj świat :*

niedziela, 29 października 2017

Kawa robi mydło - mydło typu savon noir

Typowe mydło savon noir to afrykańskie czarne mydło. Wywodzi się z Maroka, a w jego skład wchodzi wyłącznie oliwa z oliwek (lub oliwa pomace – z wytłoczyn) oraz czarne oliwki. Składniki saponifikują się dzięki odpowiedniej ilości ługu potasowego (woda z wodorotlenkiem potasu). Marokańczycy nie mieli wodorotlenku potasu w takiej formie, w jakiej możemy kupić go dziś (bo skąd?), więc do zmydlania tłuszczy używali popiołu.

Mydło typu savon noir, czyli mydła potasowe, to mydła robione metodą na gorąco. Do rozpuszczonych i podgrzanych olei dodaje się ług - czyli rozpuszczony w odpowiedniej ilości wody wodorotlenek potasu. Ług jest niebezpieczny! Podczas robienia mydła potasowego obowiązuje strój ochronny i szczególne środki ostrożności. Na szczęście wszystko dość szybko się zmydla ;)

Mydła potasowe mają postać pasty, rzadziej kostki. Są bardzo wydajne. Wystarczy odrobiną natrzeć wilgotne ciało, aby uzyskać piękną, kremową pianę. Najlepiej jeszcze zrobić to przy pomocy rękawicy do mycia. Jeśli pasta jest gęsta i twarda, a bardziej lubicie musy (jak ja) wystarczy do mydła dolać odrobinę wody – pasta zmięknie. Nie przesadzajcie jednak z ilością ;) Savon noir rozpuszcza martwy naskórek w podobny sposób jak peeling enzymatyczny. Nie podrażnia zatem skóry, nie zapycha porów, nie wysusza.Wręcz przeciwnie, dodaje skórze miękkości i blasku.

Moje pierwsze mydło potasowe ma w składzie olej kokosowy, olive pomace, masło shea i olej ryżowy. Zawiera dodatek pomarańczowego olejku eterycznego, ale zapach nie przedostaje się mocno ponad naturalny zapach zmydlonych olei. Jest dość gęstą pastą, ale po dodaniu odrobiny wody pięknie pracuje i mięknie.
Drugie mydło typu savon noir zrobiłam z dodatkiem liści mięty i olejku eterycznego miętowego. Zyskało ciekawy zielony kolor i miętowy aromat. Też jest dość twarde, ale z testem mycia poczekam jeszcze kilka dni – niech jeszcze dojrzeje :)

Jaram się, jakie następne :D

wtorek, 18 kwietnia 2017

To był ciężki dzień.
Taki zwyczajny. Niechęć do ubierania. Kłótnie przy śniadaniu. Chłopiec przedrzeźnia Dziewczynkę. Dziewczynka próbuje ugryźć Chłopca. Żelek kopie karuzele z motylkami. 

wtorek, 4 kwietnia 2017

Mało nas...

W naszym domu panuje chaos. W sieci jest mnie mało. Na blogu zapanowała cisza. To ten rodzaj ciszy, która dzwoni w uszach. Bo na blogu nas nie ma, na fb nas mało, a w realnym świecie ciągle się coś u nas dzieje. Chciałabym Wam wszystko opisać, podzielić się z Wami, ale zwyczajnie nie nadrobię.

wtorek, 24 stycznia 2017

O pessarze po raz drugi

W trakcie ciąży bardzo mało pisałam na blogu. Właściwie wcale. Z ciężkim sercem wycofałam się też ze wszystkich projektów blogowych, lub zawiesiłam swój udział w nich. Co jakiś czas udzielałam się na twarzoksiążce, dlatego wiecie, że ciąża z Żelkiem nie należała do najłatwiejszych. Choć wyniki krwi i moczu miałam świetne, lepsze niż książkowe, z moim ciałem działo się coś niedobrego.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Sami...

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Dziś po prawie trzymiesięcznej labie Ojciec moich dzieci poszedł do pracy. Nie do byle jakiej, bo do NOWEJ pracy. Uczy się. My też. Uczymy się spędzić razem dzień i nie zwariować. No może po prostu przeżyć. Co się robi, kiedy się ma w domu trójkę Smoków i nie ma możliwości zamknięcia się w toalecie...?

sobota, 21 stycznia 2017

O tym, jak się wszystko zmieniło

Sześć tygodni, czyli cale lata świetlne, temu, leżałam na niewygodnym szpitalnym łóżku niepewna, czy dam radę dojść do toalety. A nie lada to wyczyn, gdy toaleta jest na końcu korytarza. Zmęczona, pełna bólu i szczęścia patrzyłam na 3750g Nowego Obywatela, mojego Żelka, mojego Niedźwiadka. Mojego synka! Urodził się bardzo szybko. Nie bacząc na nic przepychał się przez kanał rodny. Skurcze? Co go skurcze obchodziły? Skurcz, nie skurcz - pchał się na świat. I oto jest! Jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. Doskonały. Idealny.