wtorek, 24 stycznia 2017

O pessarze po raz drugi

W trakcie ciąży bardzo mało pisałam na blogu. Właściwie wcale. Z ciężkim sercem wycofałam się też ze wszystkich projektów blogowych, lub zawiesiłam swój udział w nich. Co jakiś czas udzielałam się na twarzoksiążce, dlatego wiecie, że ciąża z Żelkiem nie należała do najłatwiejszych. Choć wyniki krwi i moczu miałam świetne, lepsze niż książkowe, z moim ciałem działo się coś niedobrego.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Sami...

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Dziś po prawie trzymiesięcznej labie Ojciec moich dzieci poszedł do pracy. Nie do byle jakiej, bo do NOWEJ pracy. Uczy się. My też. Uczymy się spędzić razem dzień i nie zwariować. No może po prostu przeżyć. Co się robi, kiedy się ma w domu trójkę Smoków i nie ma możliwości zamknięcia się w toalecie...?

sobota, 21 stycznia 2017

O tym, jak się wszystko zmieniło

Sześć tygodni, czyli cale lata świetlne, temu, leżałam na niewygodnym szpitalnym łóżku niepewna, czy dam radę dojść do toalety. A nie lada to wyczyn, gdy toaleta jest na końcu korytarza. Zmęczona, pełna bólu i szczęścia patrzyłam na 3750g Nowego Obywatela, mojego Żelka, mojego Niedźwiadka. Mojego synka! Urodził się bardzo szybko. Nie bacząc na nic przepychał się przez kanał rodny. Skurcze? Co go skurcze obchodziły? Skurcz, nie skurcz - pchał się na świat. I oto jest! Jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny. Doskonały. Idealny.

czwartek, 1 września 2016

Ciąża zagrożona z pessarem

O pessarze (a właściwie pessarium ginekologiczno-położniczym) nie każdy słyszał. Nie każdy ma taką potrzebę i dobrze. Niech jak najmniej osób musi dowiedzieć się co to za ustrojstwo i po co toto. Kawka musiała się dowiedzieć. Ba! Od tygodnia testuje na własnym organizmie!
W tekście będzie o macicy, pochwie, wydzielinach i ciąży - jak kogoś obrzydza, niech nie czyta ;)

piątek, 26 sierpnia 2016

Cztery lata minęły jak jeden dzień

Cztery lata temu miał miejsce jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Nie zdawałam sobie sprawy jak wiele przyniesie zmian i jak bardzo ten mały Chłopiec odmieni moje życie. Teraz wcale nie jest mały i jest kawałem łobuza ;) Cztery lata! Jeszcze sto synku!

Zdjęć jest niewiele, bo matka nie na siłach ;)

niedziela, 21 sierpnia 2016

i żeby było zdrowe

Siedzę i przeglądam kolorowe pisma nieśpiesznie pijąc kawę z delikatnej filiżanki.
yyyy no tak. Dałam się ponieść fantazji. Generalnie to leżę. Pism kolorowych nie kupuję - wolę książki (też kulinarne, ślinię się wtedy jak mops przy co drugiej potrawie). Jak kawa to z kubka, któremu nie zaszkodzi wywrotka, gdy dopadnie go stado hefalumpów. Nie martwcie się, że hefalumpy zrobią sobie krzywdę - przecież matki nie pijają gorącej kawy.
Matki grają w domino i układają puzzle (tak na leżąco). Matki czytają książki. Halo! Czy ktoś wspomniał o powieściach dla dorosłych? Matki czytają opowieści o kucykach i innych smerfach.
Więc leżę i czytam. Puzzle układam. Bo w głowie i życiu ciągle niepoukładane. Idzie nam 24 tydzień ciąży. Wyprawkowo nie mam nic. Nie wybrałam (o kupnie nie mówiąc) wózka, fotelika, łóżeczka. Nie zaczęłam zbierać ubranek, więc nigdzie nie czuć zapachu dziecięcego proszku. Nie przeglądam stron z akcesoriami dla noworodków i niemowląt. Wybrane mam tylko imiona. Są piękne. Nie marzę ani o synu ani o córce. Marzę o dziecku. Żeby wytrzymało w brzuchu jeszcze choć 8 tygodni, a najlepiej do terminu. I żeby było zdrowe.

piątek, 22 lipca 2016

Rozważania różne około przygodowo-książkowe

Długo myślałam o czym pisać w ramach projektu Przygody z książką. Ostatnio nie nabywamy zbyt wiele nowych pozycji (no chyba że dla matki ;) ), nie biegam z aparatem (w ogóle nie biegam) i generalnie utknęliśmy gdzieś daleko w tyle za czytelniczymi nowościami. 
A mimo to czytamy, czytamy codziennie. Po raz pięćsetny czytamy o przygodach Twilight Sparkle, przeglądamy Atlasy Polski i świata ucząc się położenia kolejnych miast, uczymy się "Kataru" na pamięć, przeglądamy instrukcje instalacji fotelików samochodowych... Długo by wymieniać ;)